sokuch1

Białe złoto czy biała śmierć?

Już od zarania dziejów ludzie i zwierzęta instynktownie wyczuwali, że sól jest im potrzebna do przeżycia. Jej złoża były szczególnie chronione i otaczane czcią jak największy skarb. Później nazywano ją „białym złotem”, prowadzono o nią polityczne spory, nawet wojny. Stała się również środkiem płatniczym; to przecież żołnierze rzymskich legionów otrzymywali żołd w postaci soli tzw. salary. Termin ten egzystuje do dziś w języku angielskim i oznacza miesięczne wynagrodzenie.
Nazywamy ją różnie: sól, salz, salt – wszystkie te określenia pochodzą od łacińskiego słowa „sal”, a to wywodzi się od „sol”, co oznacza słońce. Zarówno bez słońca jak i bez soli niemożliwe jest życie na ziemi. Oprócz wody, sól jest najważniejszym środkiem spożywczym dla człowieka. Tak naprawdę nasz organizm składa się tylko z wody i soli. Nie jest to nic nowego, ponieważ przeszło sto lat temu dr Schüssier udowodnił, że popiół, jaki zostaje po spaleniu ludzkiego ciała jest tylko solą różnych związków, z których składał się człowiek. 82 pierwiastki układu okresowego Mendelejewa (minerały i mikroelementy) z wyjątkiem gazów szlachetnych znajdują się w naturalnej soli krystalicznej. Czyż to nie wspaniałe, że nasz organizm, mając do dyspozycji sól i wodę jest w stanie stworzyć najbardziej skomplikowane struktury, jak białka, witaminy?
Sól, dzięki zawartym w niej elementom, katalizuje różne reakcje organizmu, jakie nazywamy przemianą materii. Jest też najważniejszym składnikiem soków trawiennych, jak kwas żołądkowy, żółć. Jej niedobór osłabia przemianę materii, co przekłada się np. na nieodpowiednie trawienie białka. Bowiem gdy białko zwierzęce, spożywane dziś w wielkich ilościach, nie zostanie całkowicie „spalone” przez ustrój, to nad jego resztkami uzyskują przewagę bakterie gnilne, przyczyniające się do powstania metabolidów szkodliwych dla zdrowia psychicznego i fizycznego. W sferze psychiki działa to na organizm jak bicz, wyzwalając agresję i stany podniecenia nerwowego, co często możemy zauważyć w naszym otoczeniu. Zaś w sferze materii, następuje degeneracja flory bakteryjnej, czego skutkiem są grzybice przewodu pokarmowego, choroby skóry, zatrucia, alergie oraz osłabiona odporność na infekcje. Mało znany jest fakt, że sól kształtuje również naszą świadomość, ponieważ zawarte w niej pierwiastki jak sód i potas są niezbędne w procesie myślenia oraz przedkładania myśli nad czyn.

Solić czy nie solić?
Kwesta ta ostatnio rozgrzewa umysły, zwłaszcza w kontekście dyskusji na temat szkodliwości soli i konieczności jej ograniczenia.
Rozpatrując szkodliwość soli, podkreślam, że chodzi przede wszystkim o sól kuchenną, gdyż morska czy kamienna jako naturalny, nieoczyszczony produkt, spożywany w rozsądnych ilościach (3-5 g na dobę) jest wręcz konieczna, jak już wspomniałam, do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Zaś powszechnie stosowana sól kuchenna niewiele ma wspólnego z naturalną. Jest to raczej „sierotka”, którą w procesie chemicznego oczyszczania pozbawiono wszystkich cennych minerałów i mikroelementów z wyjątkiem chloru i sodu (NaCl). Wypada więc zapytać, czy produkt ten zasługuje jeszcze na miano soli?
W takiej formie, jako chlorek sodu, jest dość agresywnym, za to tanim i rozpowszechnionym środkiem konserwującym. Chleb, margaryna, wędliny, jogurt, chipsy….trudno dziś znaleźć przetworzone produkty spożywcze bez soli kuchennej. Statystycznie jej zużycie na jednego mieszkańca Europy zachodniej poważnie przekracza normę i wynosi 12 -20 g/ dobę. Paradoksem więc wydaje się fakt, że duża cześć społeczeństwa tych krajów cierpi z powodu schorzeń wskazujących na niedobór soli. W Polsce sytuacja wygląda podobnie.
Skutki nadużywania soli kuchennej są fatalne. Ponieważ organizm ludzki rozpoznaje ją jako toksynę, czyni wszystko, by ją jak najszybciej wydalić. Do tego zużywa niezwykle cenną wodę komórkową, czego konsekwencja jest obumieranie komórek, przedwczesne starzenie, nadciśnienie, tworzenie obrzęków, celulitów, a przede wszystkim ciągłe obciążenie nerek. Jednak znacznie drastyczniejszym sposobem walki organizmu z nadmiarem soli kuchennej jest tzw. proces rekrystalizacji. Polega na wiązaniu się nadmiaru chlorku sodu z niestrawionymi elementami białka zwierzęcego. Tak powstałe kryształki osadzają się w kościach i stawach, prowadząc do powstawania reumatyzmu, artrozy, gośćca oraz tworzenia się kamieni żółciowych i nerkowych.
Na tym nie koniec. Zdaniem wielu lekarzy i biochemików dość poważnym problemem jest tzw. wzbogacanie soli jodem (miał wspomagać tarczycę) oraz fluorem (dla zdrowotności zębów). Oba te elementy są halogenami, które dodane do soli kuchennej nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań. Wręcz przeciwnie, nie będąc przyswajalne w tej formie, zwiększają jedynie toksyczność soli i niepotrzebnie obciążają organizm, a przedostając się do żołądka, przyspieszają powstawanie tzw. nitrosamin – substancji rakotwórczych! W tym momencie nie można powstrzymać się od zadania pytania: Jaki sens ma najpierw denaturalizowanie soli, a potem jej wzbogacanie? Co na to nauka?
Wśród całej armii polepszaczy dodawanych do soli kuchennej (E 535, E 536, E 540, E 550 itd.) znajdują się również związki aluminium, mające zapobiegać jej zbrylaniu. Aluminium, jako tzw. metal lekki jest podejrzane o to, że kumulując się w mózgu, powoduje degenerację komórek mózgowych, upośledzenie pamięci i zaburzenia osobowości (choroba Alzheimera).

Co robić?
Na pewno nie popadać w panikę, bo rozwiązanie jest dość proste. Ograniczmy do minimum używanie gotowych produktów spożywczych nadmiernie konserwowanych solą kuchenną, zaś w domu zastąpmy ją naturalną, nieoczyszczoną, dobrej jakości solą morską lub kamienną, dostępną w sklepach z żywnością ekologiczną.
Dla uspokojenia nerwów po powyższej lekturze, proponuję pójść śladami Kleopatry i… zafundować sobie odprężającą kąpiel w soli Morza Martwego (za granicą można taką kupić w każdej aptece).
Jolanta Miklar

KWARTALNIK NA ZDROWIE

Sól Morza Martwego

Szczególne położenie Morza Martwego (417 m poniżej poziomu morza), ekstremalnie czyste, nieskażone i suche powietrze (temperatura powyżej 40 st. C), a także stałe zasilanie źródłami wód mineralnych bogatych m.in. w wapń, sód, magnez, związki bromu, doprowadziły do powstania złóż soli jedynych w swoim rodzaju na świecie. Była ona i uważana jest za rarytas. Już król Dawid, Kleopatra czy Arystoteles znali i cenili jej walory lecznicze, regenerujące oraz kosmetyczne. Karawany Beduinów transportowały ją do wielkich metropolii. Obecnie znalazła zastosowanie w leczeniu chorób skóry (łuszczycy, egzemy, trądziku), zaś stosowana wewnętrznie w postaci stężonego roztworu, rewelacyjnie wspomaga pracę wątroby, zwłaszcza w czasie kuracji odtruwających.