woda

Podstawa życia i zdrowia

Niebieska planeta – tak nazwano Ziemię widzianą z przestrzeni kosmicznej. Nazwę tę zawdzięcza basenom jezior, mórz i oceanów, zajmujących większą część jej powierzchni, Woda jest podstawą życia. Żaden proces w naturze ani w organizmie człowieka nie obejdzie się bez jej udziału. Od niej w głównej mierze zależy zdrowie nasze i naszej planety.

70 % powierzchni ziemskiego globu jest pokryte wodą i tyle samo stanowi ona w organizmie człowieka. Przenika wszystkie struktury i warstwy Ziemi, reguluje temperaturę i klimat. Jako główny składnik płynów ustrojowych – jak limfa, płyn mózgowo-rdzeniowy, a przede wszystkim krew – przedostaje się do każdej komórki naszego ciała, umożliwiając komunikację poszczególnych tkanek i organów. W naszym organizmie woda pełni wiele funkcji: reguluje temperaturę ciała, ciśnienie osmotyczne komórek, krążenie krwi, przemianę materii, transportuje substancje odżywcze, usuwa jednocześnie zanieczyszczenia i toksyny z organizmu. Jeśli uzmysłowimy sobie, że stanowi ona aż 90 % mózgu, nietrudno dostrzec, jak ogromny wpływ ma na procesy myślenia i kształtowania świadomości. Dość specyficzną cechą wody, odróżniającą ją od innych związków występujących w naturze, jest jej zdolność przechowywania informacji. Prościej: woda posiada pamięć.
Człowiek wydala przez nerki, skórę, jelita i płuca przeciętnie około 2 l wody na dobę i tę ilość należy uzupełnić. Panuje przekonanie, że należy pić tylko wtedy, gdy poczujemy pragnienie, jednak dziś mało kto je odczuwa. Częściej towarzyszy nam głód, dlatego zamiast pić, stale coś przekąszamy.
Ile powinniśmy pić?
Zdania są podzielone. Ogólnie przyjęto zasadę 30 ml na 1 kg masy ciała. Tzn. osoba ważąca 60 kg powinna wypić 1,8 l wody dziennie, by uzupełnić straty. W czasie wielkich upałów, także w przypadku biegunki czy wymiotów, zapotrzebowanie proporcjonalnie rośnie. Szczególnie u niemowląt, małych dzieci i ludzi starych nie wolno dopuścić do odwodnienia organizmu, bo może to doprowadzić do nawet do śmierci. To oczywiście przypadki ekstremalne, ale powolny proces odwodnienia dotyka każdego z nas. Wystarczy spojrzeć w lustro i policzyć zmarszczki, będące – jak się przyjmuje- pierwszą oznaką starzenia się organizmu. Teoria ta wymaga jednak korekty: nie są oznaką starości, tylko dowodem na to, że pomału tracimy zapas wody w organizmie.
Każdy z nas twierdzi, że pija wystarczająco dużo, jednak nie wszyscy wiedzą, że do ilości wypitych płynów nie wlicza się kawy, herbaty, mleka, piwa, wina, wódki ani gazowanej wody mineralnej. Liczą się tylko naturalne soki, herbaty owocowe i ziołowe oraz niegazowana woda mineralna i źródlana. Z tej perspektywy musimy stwierdzić, że są dni, kiedy nie wypiliśmy absolutnie nic! Zdaniem lekarzy, wieloletnie i konsekwentne odwadnianie organizmu może być przyczyną poważnych schorzeń, takich jak astma, wrzody żołądka, zwyrodnienie kręgosłupa itp. I odwrotnie – samą tylko wodą można je uleczyć, jak to udowodnił perski lekarz dr Batmangheidj. Znajdując się w więzieniu, podczas rewolucji w Iranie leczył siebie i współwięźniów wodą – bo tylko to miał do dyspozycji. Do dziś w niektórych gabinetach lekarskich w Izraelu, pacjentom w poczekalni podaje się najpierw do wypicia 2 l wody. Często po takim „zabiegu” czują się tak dobrze, że rezygnują z wizyty i wracają do domów.
Byle nie „kranówka” kran_woda_jup_450
Woda potrafi naprawdę wiele, dlatego warto ją pić. Tylko kto pije chętnie taką z wodociągu? Wprawdzie stacje uzdatniania są zobligowane dostarczać wodę czystą, jak najlepszej jakości, w praktyce to niemożliwe. W obiegu jest bowiem mnóstwo związków chemicznych zatruwających środowisko. Samo tylko rolnictwo stosuje tysiące ton pestycydów, herbicydów czy fungicydów, których ok. 280 sklasyfikowano jako rakotwórcze. Substancje te niejednokrotnie przedostają się z wodą gruntową do rzek, jezior, nawet zbiorników wody pitnej. Dużo kontrowersji budzą też pozostałości leków, głównie hormonów i antybiotyków, które trudno usunąć z wody i siłą rzeczy spożywamy w kawie czy herbacie. Do tego dochodzą toksyczne związki, takie jak metale ciężkie: ołów, rtęć, miedź, metale lekkie (aluminium) oraz azbest, pochodzące ze starych sieci wodociągowych. Nie sposób nie wspomnieć też o chlorze.
W niektórych krajach (USA, Kanada) oprócz chloru do wody pitnej dodaje się fluor. Zdaniem specjalistów, fluorków nie powinno się w ogóle stosować, gdyż są toksyczne i nie mają znaczenia w profilaktyce próchnicy zębów, jakie się im przypisuje. Ponadto powodują fluorozę (białe plamy na szkliwie) u dzieci, a u dorosłych zmiany kostne w kręgosłupie i kruchość kości. Podobnie z fluorem w paście do zębów. Zdrowotność uzębienia zależy przede wszystkim od właściwego żywienia, nie od pasty.
No i jeszcze dodawanie chloru. Chlor to nic innego jak trujący gaz, który „dezynfekuje” wodę pitną. Niebezpieczeństwo z jego stosowania polega na tym, że reaguje ze związkami organicznymi znajdującymi się w wodzie (np. rozkładające się części roślin), w ten sposób tworzą się tzw. trihalogenometeany. Najczęściej spotykane związki z tej grupy w wodzie pitnej to chloroform, bromoform, bromodichlorometan. Mają one bardzo niekorzystny wpływ na nasze zdrowie. Badania wykazały, że długotrwałe picie chlorowanej wody (ponad 30 lat) może wpłynąć na wzrost zachorowań na pewne typy nowotworów. Mówi się też o niekorzystnym wpływie chloru na naszą świadomość i przekształcaniu nas w „niepoprawnych” materialistów. Jeśli przyjrzymy się bliżej dzisiejszemu społeczeństwu, trudno tej teorii zaprzeczyć.
Kto ma do dyspozycji tylko wodę z kranu, może próbować usunąć z niej chlor, stosując filtry węglowe. Innym sposobem jest gotowanie wody i odstawienie na 2-3 godziny, aż chlor się ulotni. Taką można używać do gotowania obiadu lub do kawy bądź herbaty.
imagesOstrożnie z mineralną
Dość popularne są dziś wody mineralne. Poleca się je nie tylko alternatywnie dla nielubianej „kranówki”, również jako bogate źródło soli mineralnych. Bez wątpienia mają one bogaty skład minerałów. Tylko czy nasz organizm potrafi je przyswoić i spożytkować? Specjaliści – biofizycy twierdzą, że to niemożliwe. Tłumaczą, że wszystkie elementy w wodach mineralnych mają postać nieorganiczną, a ich cząsteczki są zbyt duże i nie potrafią przedostać się z krwi do komórki, by spełniać ważne funkcje. Uważają, że nasz organizm nie może ich wykorzystać, a co gorsza – wydalić. Jedynym wyjściem jest osadzenie ich w postaci złogów lub kamieni w jakiejś części ciała. Nadciśnienie, kamienie żółciowe lub nerkowe, zwapnienie żył – oto przykłady jakie przytaczają, żeby pokazać, czym się może skończyć przedawkowanie minerałami nieorganicznymi.
Po co więc natura stworzyła te związki, skoro są nieprzydatne, wręcz niebezpieczne dla zdrowia? Odpowiedź jest prosta: są przeznaczone dla roślin nie dla ludzi. Rośliny w procesie fotosyntezy mogą przekształcić je w minerały organiczne, których cząsteczki są tak małe, że bez trudu przenikają z krwi do komórki ludzkiej i są niezbędne dla zdrowia. Możemy sobie wyobrazić, jakim skarbem są zatem, świeże soki warzywne i owocowe, najlepiej jeszcze z upraw ekologicznych. Wyrównują ubytki płynów ustrojowych, dostarczając cenne minerały i witaminy.
W fachowej literaturze mamy jednak przykłady wskazujące na dobroczynne, nawet rewelacyjne działanie terapeutyczne wód mineralnych. Najbardziej zafascynował mnie sposób odtruwania z metali ciężkich (ołów, rtęć, kadm, beryl) przy pomocy wody mineralnej i miodu. Jak wykazały badania, co dziesiąte dziecko mieszkające w dużym ośrodku przemysłowym czy mieście ma podkliniczny zespół zatrucia ołowiem. Ten eliminuje z organizmu magnez i wapń, odkłada się w mózgu i kościach. Temu niekorzystnemu zjawisku przeciwdziała miód pszczeli w połączeniu z naturalnymi wodami magnezowo-wapniowymi, szczególnie z uzdrowisk Doliny Popradu. Podaje się przykłady leczenia ołowicy u dzieci z Polkowic (zagłębie miedziowe) w Kamiannej i Muszynie przy pomocy miodu, produktów pszczelich i szczaw alkalicznych magnezowo-wapniowych. Ten sposób daje lepsze wyniki niż stosowanie preparatu farmaceutycznego Succimer. Widać, że różne są opinie na temat wody mineralnej i zawartych w niej minerałów.
indeks1Najlepsza źródlana
Mimo wszystko nie wolno rezygnować z picia potrzebnej nam wody. Sięgajmy po źródlaną. Ma niski poziom minerałów (mniej niż 1g na 1 litr). Wydostaje się z samodzielnie z głębi ziemi na powierzchnię, bez pompowania, pod wpływem własnej siły lewitacyjnej płynie pod górę, pokonując nieraz parę kilometrów. Porusza się ruchem spiralnym, mieszając się z wodą gruntową. Jest absolutnie czysta, pozbawiona toksycznych domieszek i drobnoustrojów. Może być doskonałym środkiem leczniczym. Regeneruje siły witalne i samouzdrawiające w organizmie. Dostarcza ogromnej porcji energii, dzięki której m.in. bije nasze serce. Bo nie jest ono pompą, jak się ogólnie przyjmuje, lecz turbiną. To nie serce napędza krew, a krew pobudza serce. A energia krwi pochodzi właśnie z wody. Widać zatem, jak ważną rolę odgrywa ona dla układu krążenia i pracy serca.
Wodę z dobrych źródeł należy nabierać do szklanych naczyń. Plastikowe wpływają negatywnie na jej strukturę i witalność. Kto nie ma w pobliżu źródła, niech poszuka dobrej wody źródlanej w handlu. Byle nie była gazowana lub ozonowana, a rozlewana do szklanych butelek. Wiem, że to niełatwe, jednak kto szuka, ten znajdzie. Ja nabieram wodę do szklanych balonów używanych do produkcji wina. Opakowane w kosz są łatwe do transportu.
Ważny jest też sposób picia. Najlepiej zaraz rano, po umyciu zębów wypić ok. 1 szklanki małymi łykami. Następne porcje zawsze pić pół godziny przed jedzeniem i między posiłkami. Dość rozpowszechnione, choć niekorzystne, jest popijanie w czasie jedzenia. Rozcieńcza to soki trawienne i osłabia ich działanie, prowadząc do wzdęć i niestrawności. Kto cierpi na te dolegliwości, może wypróbować metodę właściwego picia.
Woda to… temat rzeka, można dużo o niej pisać. Ważne, by ją pić. My, ludzie XXI w. nie bardzo wierzymy, że ma ona aż takie znaczenie i może pomóc tam, gdzie medycyna nie skutkuje. Od dzieciństwa nękani różnymi dolegliwościami nie możemy pojąć, że zdrowie to naturalny stan. Zresztą, kto z nas jest zdrowy? Obecnie znanych jest ok. 40 tysięcy (!) jednostek chorobowych, 1200 kierunków i specjalizacji medycznych, 58 tys. leków. Wygląda to dość imponująco, pomimo to nie potrafimy skutecznie wyleczyć kataru siennego, grzybic, migreny czy zgagi. Ktoś kiedyś powiedział, że choroba to nic innego, jak tylko deficyt energetyczny organizmu i najłatwiej go wyrównać przy pomocy dobrej źródlanej wody.
Czy to dzieło przypadku, że w miejscach objawień Maryjnych zawsze pojawiała się woda w postaci źródeł, które leczyły i leczą dolegliwości ciała i duszy? To nie musi być Lourdes czy Fatima. W wielu zakątkach Polski, często tuż obok nas, są miejsca gdzie wypływa woda znana z leczniczych właściwości. Warto się rozejrzeć, zapytać i uwierzyć w moc wody. Tak jak wierzymy moc tabletki.
Jolanta Miklar

KWARTALNIK Porady Na Zdrowie