IMG_1226

Zioła i my

Nie sposób ustalić kto i kiedy odkrył, że dana roślina leczy ból czy ranę. Pewne jest natomiast, że zastosowania wielu ziół nauczyliśmy się obserwując zwierzęta, które kierując się instynktem wybierały rośliny przywracające im zdrowie. Długo nie interesowało ludzi dlaczego zioła działają.

Z czasem, bardziej dociekliwi starali się odkryć tajemnice tych wyjątkowych roślin. Taką znajomość posiadali szamani, kapłani, czarownicy, zakonnicy, uprzywilejowane rody, ale też prości wiejscy ludzie przekazujący swoje umiejętności z pokolenia na pokolenie. Wiedzę tę rozwijano tak, że stała się częścią składową naszej cywilizacji.
Od tysięcy lat
Pierwsze informacje o ziołach pochodzą z Egiptu (3 tys. lat p.n.e.). Dotyczyły lnu, ściślej siemienia lnianego i jego zastosowania. Później pojawiły się wzmianki o używaniu mięty, kolendry, rycynusu. W znalezionym przez Ebbersa w XIX wieku papirusie z 1550 roku p.n.e. jest opisanych już 190 roślin stosowanych przez kapłanów egipskich.
Poszczególne epoki i cywilizacje wniosły nowe elementy wiedzy o ziołach, z wielu z nich korzystamy obecnie. Asyryjczycy radzili, by zioła suszyć w cieniu. To ważne dla jakości leków zielarskich. Indie – w księgach jogów wniosły nie tylko informacje o roślinach leczniczych, również o żywieniu, oddychaniu, kąpielach (wodolecznictwie), jako ważnych czynnikach leczniczych. Znaczącą rolę odegrała cywilizacja chińska, wprowadzając do użycia ogromną ilość roślin leczniczych. Zasługą Chińczyków jest m.in. wprowadzenie takich pojęć jak profilaktyka czy antidotum.

  • IMG_0305
  • IMG_0613
  • IMG_0617
  • IMG_0672
  • IMG_0771
  • IMG_0776
  • IMG_0821
  • IMG_0829
  • IMG_1223
  • IMG_1226
  • IMG_1503
  • IMG_1504

Nie gorsza była Europa. W kulturze greckiej wiedza o ziołach była wpleciona w mitologię, stąd niektóre nazwy: krwawnik na cześć Achillesa nazwano Achillea millefolium. Z Grecją kojarzą się najsłynniejsze postacie historii medycyny, jak Hipokrates – etyk, lekarz, nauczyciel, autor przysięgi lekarskiej. Wciąż cytowana jest jego myśl „aby żywność stała się naszym lekarstwem, a lekarstwo żywnością”. Teofrast (300 lat p.n.e.) pierwszy opisał rośliny, ich poszczególne elementy: kwiat, liście, korzeń. Zwrócił uwagę na zapach i smak oraz to, że każda część może mieć inne właściwości lecznicze. Z Sokratesem kojarzy się niechlubny sposób stosowania ziół, ponieważ został otruty cykutą, szalejem jadowitym (Cicuta virosa)
Wiele od Greków przejęła medycyna rzymska. Galen, lekarz rzymskich gladiatorów, przeszedł do historii jako twórca galeników, czyli preparatów ziołowych na bazie wody i wina. Później poszerzono je o spirytus i eter. Galenowi zawdzięczamy też pierwsze informacje o anatomii człowieka. Mówiąc o dorobku minionych kultur, wspomnę, iż Arabowie wprowadzili podział ludzi zajmujących się leczeniem, na lekarzy i farmaceutów. Do lecznictwa wnieśli m.in. kamforę, pieprz i goździki. Także Żydzi stosowali wiele roślin leczniczych i przypraw, rozwinęli „przemysł” kosmetyczny bazujący na wonnościach, niekiedy cenniejszych od złota, a pozyskiwanych z ziół. Nawet w Piśmie Świętym znajdujemy wzmiankę o tym, że gdy Maria Magdalena namaściła Jezusa drogim olejkiem, wywołała tym oburzenie apostołów. Stary i Nowy Testament zawiera liczne informacje o ziołach (Pisaliśmy szerzej na ten temat – red.). Święta Hildegarda z Binngen, mniszka, mistyczka, znawczyni ziół, wylansowała orkisz, kozie mleko, bertram, leczenie kolorami, kamieniami szlachetnymi i minerałami. XV wiek to czas wielkich wypraw zamorskich, z których przywieziono do Europy wiele nieznanych dotąd roślin jak papryka, szafran, ziemniak, które nie tylko stanowiły pokarm czy przyprawę, stosowano je również jako leki.
Tak dochodzimy do ważnej osoby urodzonej w 1493 r. w Bazylei, lekarza obdarzonego światłym umysłem, zwanego Paracelsusem. On to wysunął tezę, że nie leczy cała roślina, a jeden z jej składników, ten zaś trzeba wydobyć i stosować w odpowiednich dawkach, zależnie od nasilenia objawów. Teza ta, mimo że mijała się z prawdą, spowodowała duże poruszenie w ówczesnym świecie nauki i całkiem nieświadomie wniosła podwaliny dzisiejszej farmakochemii. Po ogłoszeniu tej teorii, rozpoczęto badania i analizowanie roślin w celu wyodrębnienia najważniejszych substancji. W 1746 r. niemiecki chemik Andreas Sigismund Margraf wyizolował cukier (sacharozę) z buraka cukrowego, dając podstawę najpierw niemieckiego, potem światowego przemysłu cukrowniczego. Konsekwencje tego, zwłaszcza zdrowotne, wszyscy znamy. Dopóki jako słodka przekąska jadany był cały burak, nikomu nie mógł zaszkodzić. Zespół składników zawartych w tej roślinie pomagał w trawieniu sacharozy. Wytwarzany przemysłowo cukier nie jest już obojętny dla organizmu człowieka. Można powiedzieć, że ma nawet zgubne działanie, patrząc na to co dzieje się obecnie.
Przez pewien czas otrzymywano więc pojedyncze substancje, izolując je z roślin. Na podstawie tej wiedzy, wyzwaniem stało się wytworzenie podobnych substancji w sposób sztuczny. W 1897 roku chemik Feliks Hofman jako pierwszy dokonał chemicznej syntezy preparatu nadającego się do stosowania farmaceutycznego. Był to kwas acetylosalicylowy. Czyli aspiryna. Dziś lek ten podbija świat. Rocznie produkuje się go 40 tys. ton! Ma zastosowanie jako środek przeciwbólowy, przeciwzapalny, przeciwgorączkowy, rozrzedzający krew. Ma także poważne działanie uboczne, m.in. powoduje krwawienia, stany zapalne błony śluzowej żołądka i jelit, nie nadaje się do leczenia dzieci….
Nie to samo
Przyjrzyjmy się aspirynie. Jej nazwa i substancja czynna pochodzą od wiązówki błotnej (Spirea ulmaria). Jest to roślina wilgotnych łąk i zarośli o biało-różowych kwiatach i pięknym zapachu pochodzącym od aldehydu salicylowego, który w organizmie człowieka przekształca się właśnie w kwas acetylosalicylowy. Kwiat wiązówki błotnej ma szerokie terapeutyczne zastosowanie: działa przeciwbólowo, przeciwzapalnie, przeciwgorączkowo, moczopędnie, napotnie, odtruwająco, kojąco i – jak pisał prof. Jan Muszyński, wiązówka „nawet przy dłuższym stosowaniu nie psuje trawienia”. W jej składzie są garbniki osłaniające śluzówkę przewodu pokarmowego, czego nie mają tabletki. Zresztą, w naturze nie ma żadnej rośliny, w skład której wchodzi tylko jedna substancja czynna. Jest ich kilkadziesiąt, nawet kilkaset, przy czym każda ma wyznaczoną funkcję. Dziś aspirynę zna cały świat, a o wiązówce mało kto słyszał.

Zastanówmy się zatem, czy nie warto wrócić do „prawdziwej” żywności i ziół, czyli kluczowych elementów gwarantujących zdrowie. Do tego jeszcze odrobinę „zdrowego” rozsądku, by zrozumieć, że wyleczyć możemy się tylko usuwając przyczynę choroby. Do najważniejszych czynników chorobotwórczych należą niedobory składników odżywczych. Przestańmy więc jeść, a zacznijmy odżywiać organizm. Składniki odżywcze to nie tylko tłuszcze, białka, węglowodany – tego dostarczamy aż za dużo. Brakuje nam witamin, soli mineralnych, enzymów itp. Tylko że tych braków nie odczuwamy tak jak innych. Kiedy brakuje wody w organizmie, czujemy pragnienie. Gdy żołądek pusty – odzywa się głód. Braku witamin na początku nie odczuwamy w ogóle. Często ignorowane przez nas objawy, takie jak: zimne stopy, wypadanie włosów, zmęczenie, rozdrażnienie, nadmierny apetyt, zgaga itp. mogą zwiastować zagrożenie, a w konsekwencji chorobę. Medycyna konwencjonalna zacznie leczyć standartowo objawy, co nie zapewnia wyleczenia. Przyczynowe leczenie to głównie zmiana odżywiania: wprowadzenie pełnowartościowej diety i ziół.
Dlaczego są skuteczne?
Są skarbnicą substancji, jakich nam brakuje, jakich nie jesteśmy w stanie dostarczyć w wystarczającej ilości wraz z pożywieniem. Występują one w idealnych proporcjach i w takiej postaci, w jakiej nasz organizm może je przetworzyć. Mają ogromy potencjał energetyczny, siłę regeneracyjną. Potrafią naprawić szkody uznane za nieodwracalne, jak np. uszkodzenie chromosomów. Działają regulująco, odtruwająco. Zwłaszcza ma to znaczenie, gdy w organizmie jest wiele toksyn, także z leków syntetycznych. Prawidłowo stosowane zioła nie wprowadzają skutków ubocznych. Umiejętnie można je stosować równocześnie z innymi lekami. Są niezastąpione w leczeniu chorób układu pokarmowego (żołądka, wątroby), nerek, dróg oddechowych, układu nerwowego. Dają dobre rezultaty w leczeniu dzieci i osób w podeszłym wieku. Leki ziołowe organizm człowieka zna od zarania dziejów, jest do nich przyzwyczajony, a leki syntetyczne są nowością mającą około 100 lat.
Jeszcze jedną zaletą ziół jest to, że są powszechnie dostępne. Natura urządziła to genialnie: zioła, które są najbardziej nam potrzebne, rosną w zasięgu ręki. I to w takiej ilości, że nikomu nie zbraknie. Do takich należą: pokrzywa, mniszek (mlecz), babka, skrzyp, krwawnik, perz, podagrycznik itp. Wszystko to najlepsze leki. My zaś, jak na ironię, nazwaliśmy je chwastami i zwalczamy bezlitośnie, stosując…chemiczne trucizny.
Na każdą chorobę
Natura daje nam zioła w najodpowiedniejszych sezonach. Kiedy zniknie śnieg, wśród pierwszych roślin pojawia się podbiał, bogaty w cynk – wzmacniający układ odpornościowy, nadwyrężony długą zimą. Zaraz potem czosnek niedźwiedzi z ogromną ilością siarki aktywnej, znakomicie odtruwający i regenerujący organizm. Wczesną wiosną rośnie też pokrzywa, hojnie obdarowując nas solami mineralnymi mającymi znaczenie w oczyszczaniu, odkwaszaniu krwi i remineralizacji organizmu. Równocześnie wyrasta mlecz będący skutecznym środkiem na wzmocnienie wątroby, która przecież do tej pory tyle się napracowała czyszcząc nasz organizm. Latem i jesienią łąki i lasy obfitują w kolejne rośliny mające dla człowieka znaczenie we wzmacnianiu i ratowaniu zdrowia.
Po rewolucji przemysłowej, od kiedy maszyna zdominowała pracę i w ogóle funkcjonowanie ludzi, doszła elektryczność, która spowodowała pomieszanie dnia z nocą i człowiek zatracił naturalny rytm życia. Rozpoczął się pęd i towarzyszący mu stres. Najbardziej ucierpiało na tym serce – organ, który szczególnie ceni sobie spokój. Człowiek zapłacił wysoką cenę za wprowadzenie postępu technicznego. Tą ceną są choroby serca i układu krążenia, które zabijają najczęściej.
I tu znowu natura przychodzi ludzkości z pomocą: mamy głóg, fantastyczną roślinę, której kwiatostan i owoce przywracają sprawność układu krążenia, wzmacniają serce, regulują ciśnienie, są pomocne w bezsenności. Ten lek z apteki natury można stosować przez dłuższy czas bez obawy o działanie uboczne.
Jeśli chcemy utrzymać lub odzyskać zdrowie, musimy wrócić do natury, ona jest nieomylna. Czasem może wydawać nam się słaba i bezbronna jak biblijny Dawid stający na przeciw aroganckiego Goliata – wszechmocnej farmacji.
Ale wiemy kto wygrał…
Jolanta Miklar

KWARTALNIK Porady Na Zdrowie