czy_mleko_pomaga_w_odchudzaniu_640x0_rozmiar-niestandardowy

Chore mleko

Mleko – podstawowy produkt żywnościowy, nieodzowny w jadłospisie, zaczyna wzbudzać kontrowersje. Jego zwolennicy powołują się na wielowiekową tradycję i nawiązują do czasów biblijnych, gdzie było symbolem dostatku i bogactwa. Przecież ziemia obiecana Mojżeszowi przez Pana Boga miała być „mlekiem i miodem płynąca”. Dlaczego więc mleko ma być niezdrowe?
Rzeczywiście, od dawien dawna dieta ludzi, szczególnie najuboższych, była nierozerwalnie związana z mlekiem spożywanym w różnych postaciach. Piło się „prosto od krowy” lub zsiadłe, sporządzało polewki zaprawiane śmietaną, wytwarzało masło i maślankę. W codziennym jadłospisie był twaróg dobroczynnie wpływający na wątrobę, szczególnie obciążoną alkoholem lub ciężkostrawnym jadłem. Zaś serwatkę, produkt uboczny przy wyrobie twarogu, pito lub karmiono nią zwierzęta, nie wiedząc o jej cennych, wręcz leczniczych właściwościach. Zawiera bowiem dużo minerałów i witamin głównie z grupy B, a neutralizując nadmiar kwasów w organizmie, leczniczo wpływa na nadkwasotę i wrzody żołądka.
Dziś reklamuje się mleko przede wszystkim jako najlepsze i najtańsze źródło wapnia, które ma zapobiec osteoporozie. Mówi się też o korzystnym jego wpływie na układ odpornościowy, pracę serca i ciśnienie krwi. Podkreśla zasobność w białko i witaminy. Dlatego niezrozumiałe jest – szczególnie dla korporacji mleczarskich – że ostatnio w Polsce i na świecie następuje stagnacja w spożyciu mleka. Firmy przeciwdziałają temu i prowadzą szeroko zakrojoną kampanię reklamową, mającą uwrażliwić społeczeństwo oraz spowodować wzrost popytu. Przeciwnicy próbujący obalić tezę, że „mleko to zdrowie” argumentują, że tak intensywne propagowanie jego picia jest podyktowana jedynie chęcią zysku, a nie troską o zdrowie społeczeństwa. Ich zdaniem, mleko było w pierwszej kolejności przeznaczone dla cieląt, tylko nadwyżki dla ludzi i to była prawidłowa, zdrowa gospodarka.
Natura daje, człowiek psuje
Nigdy przedtem nie spożywaliśmy takiej ilości mleka i jego produktów do jakiej jesteśmy mobilizowani obecnie. Pazerność posunęła człowieka do eksploatacji krów ponad miarę. Aplikując np. hormon rBST, zamienia się krowę w fabrykę na czterech nogach, produkującą do 100 l mleka dziennie. Ta procedura jest nieetyczna nie tylko ze względu na nieludzkie traktowanie zwierząt, ma też negatywny wpływ na jakość mleka. Zdaniem specjalistów, pochodzące od tak „dopingowanych” krów może fatalnie wpłynąć na zdrowie człowieka (nienaturalny wzrost dzieci, zwiększona zachorowalność na nowotwory piersi u kobiet).
Intensywne rolnictwo z dużą ilością nawozów i oprysków, kiepska jakość pasz, sianokiszonki z plastikowych balotów, pozostałości leków weterynaryjnych (antybiotyki) i chemikaliów (dezynfekcja dojarek) – wszystko to wpływa na pogorszenie jakości i smaku mleka. Także proces pozyskiwania, począwszy od dojenia przy pomocy maszyn, przez mieszanie w schładzalnikach, pompowanie do cystern, wstrząsy podczas długiego transportu, prowadzą do niszczenia struktury cząsteczek białka i tłuszczu oraz do destabilizacji flory bakteryjnej tego cennego płynu. Następnym negatywnym czynnikiem – niestety koniecznym w przemysłowym przetwórstwie – jest pasteryzacja, czyli krótkotrwałe podgrzanie mleka do temperatury 80 ˚ C w celu przedłużenia jego zdatności do spożycia. Proces ten obniża zawartość witamin, powoduje denaturalizację białka, w konsekwencji pogarsza jego przyswajalność przez organizm. Przy okazji wspomnę o mleku UHT, mającym termin jego trwałości aż 6 tygodni! Uzyskuje się taką przez kilkusekundowe podgrzewanie do temperatury 150˚C. Technolodzy nazwali ten zabieg „cudem”, natomiast zdaniem żywieniowców, taki produkt to tylko „martwy twór”. Niestety, cieszy się dużym powodzeniem u konsumentów.
Wszystkie wspomniane czynniki znacząco pogarszają jakość mleka i przysparzają coraz więcej problemów zdrowotnych. Są to np.: osłabienie odporności, skłonność do przeziębień, grypy, zapalenia oskrzeli, astma, alergie, choroby stawów, niestrawność, biegunki, zaburzenia pracy jelit.
Co robić?
Jeśli zrezygnuje się z mleka i jego przetworów, to w jaki sposób zaspokoić zapotrzebowanie na białko i wapń?
Odpowiedź nie jest trudna. Nasz inteligentny (!) organizm potrafi te składniki otrzymywać z rozmaitych produktów spożywczych, niekoniecznie musi to być mleko. Dziś już wiadomo, że mniemanie niektórych uczonych z dziedziny żywienia o wyższości białka zwierzęcego nad roślinnym jest pozbawione podstaw. Zboża, ziemniaki, rośliny strączkowe i zielone, poza tym marchew, orzechy, mak, owoce, zioła (np. pokrzywa) dostarczają również dobrej jakości białko.
A co z osteoporozą? Przesadą jest twierdzenie, że tylko wapń zawarty w mleku może przed nią uratować. Prawda, że zawiera dużą jego ilość, ale niemało wapnia jest też w warzywach, owocach, zbożu, ziołach. Niektóre narody azjatyckie jak Japończycy czy Chińczycy nie znają osteoporozy, a przecież prawie nie spożywają mleka. W przeciwieństwie do Europejczyków czy Amerykanów, u których występuje dość duży wskaźnik zachorowalności na tę chorobę – przy właśnie dużym jego spożyciu.
Kto nie chce zupełnie zrezygnować z mleka, może je kupować u rolników ekologicznych. Podobnie przetwory mleczne. Świeże, niepasteryzowane, ekologiczne, bez chemicznych dodatków, przetwarzane w prosty domowy sposób, mają największą biologiczną wartość, walory zdrowotne i niepowtarzalny smak.
A może owcze?
Osobiście polecam spróbować jak smakuje mleko owcze. Szkoda, że jego właściwości są u nas tak mało znane. A przecież najstarsi i najzdrowsi mieszkańcy naszego globu żyjący w górskich terenach Bułgarii czy Kaukazu, odżywiali się głównie mlekiem owczym i jego przetworami (słynny jogurt!). To najzdrowsze charakteryzuje się najwyższą zawartością tłuszczu i białka, zawiera całą gamę witamin: A, B1, B2, B 12, C, F, PP. Najbardziej charakterystyczny dla owczego mleka jest wysoki poziom witaminy B 13 (kwas orotowy), jakiemu przypisuje się właściwości lecznicze, m.in. redukowanie osadów w naczyniach krwionośnych, co zmniejsza ryzyko zawału i wylewu.
Świeże niepasteryzowane mleko owcze jest lekiem na wrzody żołądka, na chroniczne zapalenie błony śluzowej żołądka (gastritias) i marskość wątroby. Poleca się też dawać je niemowlętom z anemią lub zaburzeniami pracy jelit. Dawniej górnicy chorujący na pylicę płuc łagodzili jej objawy, pijąc właśnie mleko owiec. Co więcej, zauważali, że przebywając wśród tych zwierząt odczuwają wyraźną ulgę. Dlatego po szychcie fundowali sobie taką kilkugodzinną „inhalację” w owczarniach.
Zdrowie w proszku
Ostatnio występuje niepokojące zjawisko. Coraz więcej młodych matek skarży się na mało pokarmu dla niemowląt lub w ogóle jego brak. Wynika to przede wszystkim z nieprawidłowego odżywiania. W codziennym menu za dużo jest rafinowanych, mocno przetworzonych produktów, jak białe pieczywo, słodycze, wędliny, smażone lub pieczone mięso, kawa, papierosy. W tej sytuacji, zamiast od początku ciąży wyczulać młode kobiety na ten problem i doradzać jak zmienić dietę, zaleca się im, by dawały dzieciom sztuczne odżywki w proszku jako najbardziej właściwe, zbilansowane, wyważone i antyalergiczne. No i do tego wygodne. Tymczasem żadna mikstura wyprodukowana w sterylnym laboratorium, nasączona witaminami i aromatami nie zastąpi naturalnego pokarmu matki, będącego źródłem naturalnych substancji wzrostowych, białek, witamin, minerałów, przeciwciał! Mleko matki zawiera dużą ilość laktozy (cukier mlekowy), która w jelicie grubym dziecka wpływa korzystnie na rozwój flory bakteryjnej, przez to wzmacnia układ odpornościowy i na długo chroni przed infekcjami. Tak karmione dzieci są nasycone, zadowolone, pogodne.
Z niewiedzy, a może z niefrasobliwości ignorujemy ten problem. Idąc „z duchem czasu” karmi się niemowlęta sztuczną odżywką, potem mlekiem z kartonu, a potem…nic dziwnego, że dziecku leje się z nosa i uszu. Idą w ruch antybiotyki niszczące florę bakteryjną jelit, osłabiające odporność organizmu, stąd dalsze częste infekcje.
Szkoda czcigodny Hipokratesie, że twoje genialne przesłanie „niech pokarm będzie waszym lekarstwem a lekarstwo pokarmem” dziś tak niewiele znaczy…
Jolanta Miklar

KWARTALNIK PORADY NA ZDROWIE
Od redakcji: Do tematu mleka będziemy wracać w kolejnych numerach.